SUITA: Ale zimno, nie lubię takiej pogody.
ARIA: Ja lubię, ale w ciepłym domu, na fotelu i z pełnym brzuszkiem.
SUITA: Fajnie jest pobiegać po śniegu, ale kiedy nie ślizgają się łapy, ani nie zapadają w zaspach.
ARIA: Zwykle ty torujesz mi drogę. Jak widzę, że łapy ci wpadają w śnieg to tam nie wchodzę.
SUITA: Zawsze byłaś sprytna. Kiedy wreszcie przyjdzie wiosna?
ARIA: Oj, chyba najszybciej za miesiąc. Tęsknię za spacerem po polach, zapachem saren i zajęcy.
SUITA: Możesz poszczekać na ptaki. Pani powiesiła słoninę dla sikorek i sypie na okno kaszę jaglaną dla wróbli.
ARIA: Wiem, chętnie bym zjadła trochę słoninki, wisi i kusi. Może w końcu spadnie…
SUITA: Ja wolę parówki, albo marchewkę.
ARIA: Teraz trudno o witaminki, trawkę przysypało, zjadłabym jabłuszko. Oczywiście parówką też nie pogardzę.
SUITA: Kiedy wreszcie pogramy w piłkę? Już mi się nudzi to leżenie na fotelu.
ARIA: Mamy baloniki do odbijania.
SUITA: To niebezpieczna zabawa!
ARIA: Wcale nie, to ty jesteś tchórzem i boisz się odgłosu jaki wydaje pękający balon.
SUITA: Raz mi pękł na nosie , to bolało…
ARIA: Przesadzasz, co ci może zrobić taki mały balonik?
SUITA: Muszę dbać o swój nos, co będzie jak stracę węch?
ARIA: Będę ci podsuwać pod nos najbardziej cuchnące kawałki…
SUITA: Zaraz cię ugryzę!
ARIA: Nie znasz się na żartach?
SUITA: Może pożartuj na temat swojego sikania na widok nowego gościa?
ARIA: To była mała wpadka…
SUITA: A Pani musiała myć podłogę.
ARIA: Trzeba było jej pomóc, język masz sprawny…
SUITA: Odgryzę ci uszy i język!
