Nadchodzi jesień.

SUITA: Przeszła ci już ta chandra?
ARIA: Wyspałam się na kanapie i już mi lepiej.
SUITA: Poleżałabym jak zwykle na słoneczku, ale nie ma słoneczka. Zrobiło się zimno. Przyjemniej spać w domu.

ARIA: Ale za to grać w piłkę przyjemniej.
SUITA: Lżej się biega, kiedy nie jest tak gorąco. Wiesz, że mamy w ogrodzie maślaki!
ARIA: Idziemy z Panią na grzybobranie! Będzie sos grzybowy.

SUITA: Ja go nie będę jadła, wolę mięso ogrodowe.
ARIA: Ostatnio krucho z tym mięsem. Wszystko, co żywe pochowało się do nor. Wczoraj znalazłam tylko orzech, ale nie udało mi się go nawet przegryźć.
SUITA: Pani poczęstuje nas cielęcinką. Widziałam jak przyrządzała.
ARIA: Super, leci mi ślinka. Może być nawet z maślakami.

SUITA: Pobiegajmy trochę dla rozgrzewki. Trzeba dbać o formę.
ARIA: I o figurę, ostatnio trochę przytyłam.
SUITA: Bo za dużo śpisz i siedzisz przy komputerze.

ARIA: Przyganiał kocioł garnkowi…
Zimowity – oznaczają początek jesieni.

SUITA: Znalazłam gromadkę maślaków!

ARIA: Są tutaj! Do koszyka z nimi!

ARIA: Wytropiłam grzyby pod krzakiem!
SUITA: To są psie grzyby.

ARIA: To chyba akurat dla nas.
SUITA: Tak ludzie nazywają te niejadalne.
ARIA: To niesprawiedliwe, niejadalne grzyby to dla psa?
SUITA: Nie bierz tego do siebie, to tylko taki skrót językowy. Coś jak:”psu na budę”, albo “pogoda pod psem”.