Bulwary nad rzeką.

SUITA: Pani pojechała rowerem na wycieczkę, ale nas nie zabrała. Przespałyśmy się pod drzewem w cieniu, a Pani upiekła się w słońcu.
ARIA: Widziała w parku psa, uwiązanego do ławki i bardzo się zdziwiła, co on sam tam robi.
SUITA: Jego Pan wyprowadził go na spacer i zostawił?
ARIA: Tak to wyglądało, ale po dłuższej chwili nasza Pani zobaczyła właściciela psa. Biegał w kółko po parku i co jakiś czas przebiegał obok siedzącego spokojnie psa.
SUITA: Dobry Pan, nie męczył swojego zwierzaka w upale. Chciał pobiegać to jego sprawa. Pies sobie odpoczywał.

ARIA: Na kolejnym zdjęciu widać w cieniu biegnącego Pana.

SUITA: Tam jest całkiem ładnie, tyle że trzeba chodzić na smyczy.
ARIA: Wolę biegać po polach bez uwięzi.

SUITA: W takim gąszczu mogłybyśmy się zgubić.

ARIA: Bo to jest park dla ludzi, a nie dla psów. Na psim placu zabaw rośnie wysoka trawa…
SUITA: Pewnie nie ma komu skosić.

ARIA: Nasz trawnik zawsze jest skoszony, możemy bawić się i grać w piłkę bez przeszkód.

SUITA: Ale czasem mam ochotę zanurkować w takiej gęstwinie…