Aria: Suita, co czytasz?
Suita: Artykuł sprzed tygodnia.
Aria: Chciałabym usłyszeć coś śmiesznego o psach.
Suita: Dlaczego śmiesznego?
Aria: Bo Pani jest przeziębiona – i jest smutno.
Suita: Dwoje amerykańskich turystów jechało z Teksasu do Las Vegas.
Aria: To jest śmieszne? Może. He, he, he.
Suita: Na lotnisku obsługa sprawdzała wagę bagażu i stwierdzili nadbagaż.
Aria: He, he, he.
Suita: Podróżni w domu ważyli bagaż i był niemal dokładnie taki jaki można przewieźć bez dopłaty.
Aria: He, he, he.
Suita: No więc wraz z obsługą zajrzeli do bagażu.
Aria: He, he, he.
Suita: Otworzyli walizkę i zobaczyli, że w kowbojskim bucie, którego używali w Teksasie – siedzi Lucky, ich chihuahua. I to ona jest powodem nadwagi.

Lucky, chihuahua

Aria: He, he, he. Dobrze, że ją znaleźli, bo gdyby dojechała na miejsce w zamkniętej walizce – znaleźliby martwą chihuahuę.
Suita: W końcu pies nie poleciał. Jedna z pracownic zaopiekowała się psem na czas ich nieobecności.
Aria: He, he, he. To jakaś ściema.
Suita: He, he, he. Dlaczego tak sądzisz?
Aria: He, he, he. Wyjeżdżali i nie pożegnali się z psem?
Suita: He, he, he. Zważyli bagaż, otworzyli walizkę, poszli gdzieś, przyszedł pies i wszedł do buta, oni przyszli i zamknęli walizkę nie widząc psa. I kto pakuje (brudne) buty bez dodatkowego opakowania?
Aria: He, he, he. Może były czyste?
Suita: He, he, he. Cieszy mnie ten twój dobry humor. Mój też od razu się poprawił. He, he, he.
Aria: He, he, he. To co robimy?
Suita: He, he, he. Przeszukujemy wszystkie buty.
Aria: He, he, he. I szukamy chihuahua’y?
Aria i Suita: He, he, he. To chyba atak wirusa głupawki.
Aria i Suita: He, he, he. He, he, he. He, he, he.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.