Aria: Wieczorem wyszłyśmy na krótki, codzienny obchód Terierogrodu.
Suita: Namierzyłyśmy jeża. Było ciemno. Pani nic nie widziała. Rzuciłyśmy się na niego.
Aria: Jeż kluczył i uciekał, fukał głośno, próbując nas odstraszyć.
Suita: Ale w końcu jesteśmy terierkami.
Aria: Dorwałyśmy owadożercę. Próbowałam go ugryźć, ale pokaleczyłam sobie dziąsła i byłam całą zakrwawiona.
Suita: Przybiegła druga Pani z latarką i zabrały nam jeża. Jeż był pokrwawiony, ale to była krew Arii. Ja miałam zakrwawioną łapę.
Aria: Pani wyniosła jeża za teren i wypuściła w bezpiecznym miejscu.
Potem najpierw Arię, a później mnie wsadziła do zlewu w kuchni i obmyła z krwi. Całą noc śniło nam się to polowanie na jeże…
….
Aria: Nastał dzień. Pan miał skręconą nogę, ale i tak zabrał nas na spacer.
Suita: Niestety spacer był trochę zbyt krótki.
Aria: Ale i tak zobaczyliśmy białe pupy czterech saren. Były tak daleko, że pościg nie miał sensu.
Suita: Potem w szkółce tuj wypłoszyliśmy jednego zająca.
Aria: Pognałam za nim i biegłam co najmniej 300 m. Niestety zając był szybszy.
Suita: Potem wypłoszyliśmy drugiego zająca.
Aria: Ledwie wróciłam z pościgu i nie miałam siły biec za tym drugim.
Suita: Zając uciekł.


Uciekający zając

Aria: Potem dotarliśmy w miejsce, gdzie Pani wypuściła uratowanego w nocy jeża. Jeż zniknął.
Aria i Suita: Wszyscy ucieszyliśmy się, że wszystko jest w porządku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *