Ach, ci turyści

Aria: Suita, co czytasz?
Suita: Czytam o turystce, która na górskim szlaku spotkała rannego psa – angielskiego springer spaniela. Pies kulał, był pokaleczony, odwodniony i miał kłopoty ze schodzeniem z góry. Nie dałby rady pokonać 10 km drogi w dół. Turystka, niewiele myśląc wzięła psa na plecy i zaczęła znosić go w dół.
Aria: Nasza Pani też mnie nosiła, gdy zmęczyłam się na spacerze i nie mogłam sama iść!
Suita: Ale ten pies ważył 25 kilo, czyli 4 razy więcej niż każda z nas!
Aria: Może tamta Pani miała więcej siły, bo była zaprawioną turystką!
Suita: To nie zależy od kondycji tylko od serca!
Aria: Nasza Pani z pewnością też zrobiłaby wszystko co tylko możliwe, aby pomóc!
Suita: Sądzę, że zrobiłaby jeszcze więcej!
Aria: Nasza Pani nie wymaga reklamy. Lepiej mów co dalej.
Suita: Kobieta spotkała ojca, z którym tam się umówiła. Ojciec pomógł nieść psa. Potem zaczął padać ulewny deszcz, dwukrotnie zgubili szlak, pokaleczyli nogi w kolczastych zaroślach. Wędrowali w dół prawie 6 godzin!
Aria: No i?
Suita: Na dole spotkali właścicieli psa. Okazało się, że pies wpadł w szczelinę skalną i stracili z nim kontakt. Właściciele – ponieważ wyjeżdżali daleko – zgodzili się na adopcję Boomera przez turystkę.
Aria: Nowa właścicielka z pewnością poszła z nim do weterynarza.
Suita: Też tak myślę. Zobacz jaki pobandażowany!

Aria: Jeśli ta miska była pełna, to musiał być wściekle głodny!
Suita: Ja też już jestem wściekle głodna! A Pani szykuje smaczną kolację!
Aria: Mniam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *