Pies księdza

Aria: Suita, o czym czytasz?
Suita: O psie odebranym proboszczowi z Głuszyny, w woj. opolskim.
Aria: Co proboszcz nabroił?
Suita: Pies miał na łapie guz wielkości pięści. Śmierdzący i rozpadający się. Pies próbował odgryźć sobie łapę. Musiało go potwornie boleć. Proboszcz nie leczył psa. Nie zrobił nic, aby mu pomóc.
Aria: No i?


Pies Maks

Suita: Fundacja Oleśnickie Bidy odebrała proboszczowi psa, po informacji uzyskanej od mieszkańców. Weterynarz, aby ratować psa musiał mu amputować tylną łapę. Twierdził, że gdyby pies przybył wcześniej – amputacja nie byłaby konieczna.
Aria: To sprawa dla prokuratora.
Suita: Właśnie tam sprawa została skierowana.
Aria: A pies doszedł już do siebie po amputacji?
Suita: Tak. Ale ma już 8-lat i pewnie trudno będzie mu znaleźć normalny dom.
Aria: Jeżeli to pies księdza, a ksiądz jest pasterzem, to jest to pies pasterski. Jeśli ksiądz tak dba o swoje stado i swoje psy – pomocników i przyjaciół – to znaczy, że jest to człowiek pozbawiony moralności.
Suita: Zawsze sądziłam, że po stanie psa można poznać moralność właściciela.
Aria i Suita: Gnijący pies człowieka o zgniłej moralności!
Aria: A może, skoro złe traktowanie psów jest normą, to może to nasza Pani jest nienormalna, skoro traktuje nas tak dobrze?
Suita: Wrrr!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *