SUITA: Na dworze zimno i mokro, więc bawimy się w domu. Rozegrałyśmy mały mecz piłki pyszcznej. Było trochę mało miejsca, ale zabawa świetna.
ARIA: Spałyśmy pół dnia przytulone do Pani na kanapie.

SUITA: Wyszłyśmy na spacer o zmierzchu, poszczekałyśmy trochę z Kukim, oszczekałyśmy idących ulicą ludzi i psy, obwęszyłyśmy studzienkę kanalizacyjną i dalsze zakątki Terierogrodu.
ARIA: Opowiesz mi coś na dobranoc?
SUITA: Był sobie pies o imieniu Bobik. Miał przyjaciela, a raczej przyjaciółkę kotkę Mszycę. Mieszkali w szklarni na poletkach doświadczalnych Instytutu Ochrony Roślin SGGW. To było wiele lat temu.
Opiekował się nimi pan Włodek, nocny stróż.
ARIA: To taki dawny ochroniarz?
SUITA: Tak. Codziennie w porze obiadu zabierał ze sobą wiadro i szedł do studenckiej stołówki po resztki dla psa i kotki. Zwierzaki podążały za nim, a potem grzecznie czekały przy bramie. Kiedy pan Włodek uzbierał odpowiednią ilość niedojedzonych kotletów wracał na pole do swojej stróżówki a za nim z nosami przy wiaderku szły jego zwierzaki. Pierwszy najadał się kot, resztę wiaderka opróżniał pies. Czasem zostawało im jedzenia na następny dzień.
ARIA: A co te zwierzaki robiły na poletkach doświadczalnych?
SUITA: Jak to co? Pilnowały , żeby ptaki nie wydziobały nasion, złodzieje nie wykradli roślin, albo narzędzi ogrodniczych. Mszyca podobno łapała ptaki skacząc pod sufit dwumetrowej szklarni. Łowiła też myszy, które jesienią wchodziły do szklarni.
ARIA: Mieli fajną pracę i fajne żarcie.
SUITA: To była trudna i niewdzięczna praca. Mszycy nie udało się upilnować pojemników z wysianą pszenicą przed żarłocznymi bażantami.
Zniszczyły w jedną noc pracowicie przygotowane doświadczenie.
ARIA: A Bobik miał jakąś wpadkę?
SUITA: Oczywiście! Pewnej deszczowej nocy spał tak mocno, że nie usłyszał gdy zakradli się złodzieje i wycięli całe poletko niedojrzałych doświadczalnych makówek. Pan Włodek miał przez to nieprzyjemności. To on odpowiadał za pilnowanie, a nie jego pies.
ARIA: Masz rację, to nie była łatwa praca. My mamy kotlety za darmo i nie musimy niczego pilnować.
SUITA: Jak to? A kto przegania szczury i myszy, pilnuje Pani i strzeże granic Terierogrodu?
ARIA: Hm, no tak, to MY!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *