SUITA: Nasza Pani nie mogła już wytrzymać w domu i pojechała rowerem na pola.

ARIA: Nie powinna wychodzić z domu.
SUITA: No chyba wiatr nie przywieje wirusa!
ARIA: Podobno może…

SUITA: Wiesz co nasza Pani widziała?
ARIA: Pola, ludzi, samochody?
SUITA: Jeden traktor, jednego psa, jednego rowerzystę, czworo ludzi na swoim podwórku i trzydzieści saren!
ARIA: Trzydzieści saren? To niemożliwe.
SUITA: Nie zabrała aparatu, tylko telefon, więc nie mogła im zrobić zdjęcia, bo były za daleko.
ARIA: Zawsze jak widuje sarny, to nie ma aparatu…
SUITA: Powiedziała, że dziś tam znowu pojedzie i zrobi im zdjęcie. Podobno wczoraj stały i leżały na polu opalając się na słonku, a Pani liczyła ich białe tyłeczki.

Sarny na polu
ARIA: Żarły marchewkę?
SUITA: Nie ma już marchewki, została zebrana, albo zaorana, bo teraz rośnie tam zboże.
ARIA: Nie będzie marchewkowej autostrady, ale może posieją groszek?
SUITA: Sarny już nie będą miały takiego wypasu. Groszek i zboże, to nie to co marchewka.
ARIA: Skoro jest ich aż tyle, będą musiały znaleźć sobie inne żerowiska.
SUITA: Albo przylezą do naszego ogródka na jabłka i rzodkiewkę.
ARIA: Ale je pogonię!
SUITA: Nie wyjdziesz za ogrodzenie, będziesz bezsilnie patrzeć, jak niszczą nasze plony.
ARIA: Wygryzę dziurę w płocie i je dopadnę!
SUITA: Może lepiej skup się na myszach w magazynku. Twoja ostatnia pogoń za sarnami źle się skończyła.
ARIA: Dlaczego Pani nie zabierze nas na pola?
SUITA: Bo się boi, że polecisz jak wariatka, uciekniesz i nie trafisz do domu, jak ten mały terierek, co się błąkał po ulicy.
ARIA: Nie panuję nad pewnymi aspektami mojego życia…

SUITA: Pani spotkała też stado kur z dumnym kogutem na czele, ale gdy chciała im zrobić zdjęcie przybiegł Kudłaty i ją oszczekał. Jemu zdążyła zrobić zdjęcie.

ARIA: Poczekam aż Pan przyjedzie, on nas trzyma krótko. Może zapanuje nad moimi emocjami.
SUITA: Według mnie masz małe szanse na bieganie bez smyczy. Nikt ci już nie zaufa.
ARIA: Popracuję nad sobą.
SUITA: Słusznie. Pani zrobiła też zdjęcia zaznaczonych już jesienią drzew do wycinki. Piękny dziki park koło “Strasznego Dworu”, gdzie kiedyś Panie uprawiały URBEX, przestanie istnieć.

ARIA: Coraz bardziej kurczą się zielone tereny. Niedługo nie będzie gdzie pojeździć na rowerze, ani pobiegać.

SUITA: Za to rozrosły się magazyny Panattoni przy autostradzie, oczywiście kosztem zagajników i dzikich oczek wodnych. Dobrze, że mamy Terierogród.
ARIA: Jak zbudują Centralny Port Lotniczy, będziemy miały samoloty latające nad głowami. Może nam jeszcze jakiś spadnie!

SUITA: Mam nadzieję, że tego nie dożyję…

ARIA: Kto to wie…
drzewa skazane na śmierć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *