SUITA: Ale wiało w nocy! Pofrunął nawet kosz na śmieci.
ARIA: Słyszałam, ale bałam się wyjść z posłania.

SUITA: Pani znalazła worek na śmieci w ogrodzie!
ARIA: Daleko pofrunął, ale kosz chyba nie pokonał takiego dystansu.
SUITA: Tylko się wywrócił i zatrzymał na ławce.

ARIA: To chyba musiał być pusty, bo pełny nie miałby takiej siły aerodynamicznej.
SUITA: Prawie pusty, nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, że pusty kosz waży więcej niż ty?
ARIA: Jak to dobrze, że nie wychodziłam z domu, wiatr by mnie porwał!

SUITA: Nie mamy teraz prądu, pewnie naprawiają szkody po wichurze.
ARIA: Ale coś warczy na polu, boję się tam chodzić.
SUITA: To tylko agregat, dzięki niemu nie zepsuje się mięsko w lodówce i działa ogrzewanie.
ARIA: Ale strasznie warczy!
SUITA: Dobrze, że stoi za magazynem, a nie pod oknem. W domu nic nie słychać.
ARIA: Jeszcze coś nam tej nocy odleciało?
SUITA: Trzeba iść do ogrodu i lasku, żeby się rozejrzeć. I tak chroni nas przed wiatrem z zachodu szpaler wysokich tuj.

ARIA: Piłka na pewno odfrunęła, jest lżejsza ode mnie.
SUITA: Zatrzymały ją krzaki przy płocie sąsiada. Pofrunął dywanik z ławki i plastikowa miska, ale jedno i drugie się znalazło.
ARIA: Może to był latający dywan? A ta miska to UFO? Czy dzisiaj będzie jeszcze tak wiało?
SUITA: Może jeszcze powiać, ale nie martw się, są chwile bez wiatru i wtedy możemy wyjść na spacer.
ARIA: A ty się nie boisz, że cię wiatr porwie?

SUITA: Jestem o cały kilogram cięższa od ciebie.
ARIA: Czyli ważysz więcej niż ten kosz na śmieci?
SUITA: Raczej tak, no i mam krótsze nogi a zatem biegam bliżej podłoża. Mój odlot nie jest tak prawdopodobny, jak twój.

ARIA: Jakaś wielka skrzynka spadła ze słupa za bramą. Czy to też skutek wichury?
SUITA: Nie wiem, ale jakoś nikt jej z powrotem nie zawiesił.

ARIA: Gdybym w tym czasie stała pod tym słupem, toby mnie zabiła…
SUITA: Mogłaby cię zabić nawet spadająca gałąź w lasku. Taka aura nie jest dla nikogo bezpieczna. Pani znalazła na trawniku nieżywego ptaszka. Kto to wie, jak zginął.

ARIA: Dziś nie wychodzę z domu! Niech tam sobie wieje.

SUITA: A jeśli wichura uszkodzi nasz dom?
ARIA: Nie strasz mnie, nasz dom jest stary, ale mocny, nie przewróci się od byle wichury.
SUITA: Pewnie przetrwał niejedną…
ARIA: Trochę przestało wiać, może poszukamy piłki? Poza tym chce mi się siusiu.

SUITA: A jednak postanowiłaś wyjść.
ARIA: Ale zaraz wracamy do domu!

SUITA: Pani robi coś smacznego! To mini donaty. Mam nadzieję na jednego. Przepis podamy jutro.

ARIA: I urządzenie do wypieku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.