Aria: Przyjechał Pan. Jakoś tak wcześnie.
Suita: Zamiast spaceru zaczęło się mycie i drylowanie wiśni.
Aria: Potem wyjazd z samochodem do naprawy.
Suita: Potem wyjazd drugim samochodem do miasta.
Aria: Potem mycie i skubanie porzeczek.
Suita: Już myślałyśmy, że nigdzie się nie ruszymy.
Aria: Ale Pan wiedział, że czekamy. Wreszcie wyskoczyliśmy na pole.
Suita: Blisko i na chwilę, ale dobre i to.
Aria: Było potwornie gorąco. Szło się wygodnie.
Suita: Ziemia była bardzo sucha mimo ostatnich deszczy.
Aria: W rowie melioracyjnym nieco więcej wody.
Suita: Mało zapachów. Za sucho. Ale było mnóstwo śladów saren i to tuż obok naszego ogrodu.
Aria: Już wiadomo kto zeżarł Pani drzewka wiśni.
Suita: Ani zająca, ani sarny. Zwierzaki starannie sie ukryły w pobliskich laskach, ale aż tak daleko nie chodziliśmy, ze względu na zakazy związane ze wścieklizną.
Aria: Przejrzała pszenica, kwiatki, koperek, pietruszka.
Suita: A oto kilka zdjęć z naszego wyskoku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.