ARIA: Czujesz, jak zimno? Zmarzły mi łapy.
SUITA: Nie czuję, leżę w domu, na kanapie Pani. Dogrzewam jej nerki.
ARIA: A ja wykopałam z nory gryzonia, ale niestety mi uciekł.
SUITA: I dlatego zmarzły ci łapy, masz całe paluszki w błocie.
ARIA: Ojej, nie zauważyłam, Pani wrzuci mnie do wanny. Pójdę do budy i trochę się wyliżę.
SUITA: Nie bój się, Pani wytrze ci łapy i będzie O.K.
ARIA: Nie mam ochoty na kąpiel przy takiej temperaturze.
SUITA: Jeszcze dwa dni temu marzyłaś o kąpieli.
ARIA: Pogoda zwariowała, najpierw 30 stopni, a potem nagle 9. To za duży skok, nawet jak dla psa.

SUITA: Niedługo mogą być nawet przymrozki…
ARIA: Jak dobrze mieć ciepłe posłanko…
SUITA: Może powinnyśmy trochę później wstawać i później wychodzić na poranny spacer? Przed szóstą jest jeszcze ciemno.
ARIA: A wytrzymasz tak długo z siusianiem?
SUITA: Trudno powiedzieć…
ARIA: Ja wstaję, jak tylko Pani się ruszy.
SUITA: A ja, jak ruszysz się ty.
ARIA: To może spróbujmy pospać do szóstej?

SUITA: Może się uda. Nie lubię biegać po zimnej rosie i po ciemku.
ARIA: W dzień jest jeszcze całkiem ciepło.
SUITA: I można się wygrzewać na słońcu.

ARIA: Czuję jakąś nostalgię, lato tak szybko minęło…
SUITA: Nie narzekaj, jesień też jest piękna, tyle kolorów, zapachów, i zwierzyny na polach.
ARIA: Oby tylko nasi ludzie chcieli z nami chodzić na spacery. Marzy mi się szalony pościg za stadem saren. Potem pyszna przekąska i długi sen na kanapie…
SUITA: Zapomniałaś o jeszcze jednym nieuchronnym aspekcie tej przyjemności: kąpieli po tym szalonym pościgu po błotnistym polu.
ARIA: Trudno, za przyjemność się płaci, ale jestem na to gotowa.
SUITA: Poleżymy jeszcze z godzinkę, a potem idziemy na słoneczko. Zamawiam miejsce na wycieraczce.
ARIA: Ja się zajmę tropieniem, dość się należałam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.