Atak amstafów

Aria: Suita, dwa amstafy zaatakowały dziewczynkę.
Suita: Atakujemy!
Aria: Zginiemy!
Suita: Raz Jack Russell Terrierce śmierć!
Aria i Suita: Kocham cię siostrzyczko i wszystko ci wybaczyłam!
Suita: Po drodze zgarniamy gałąź z prawej. Gdy amstafy złapią za gałąź – wiesz co masz robić!
Aria: Wiem!

Elf: Drużyna! Do ataku! Aria i Suita potrzebują naszej pomocy!

Aria: Co wy tu robicie?
Elf: Przybyliśmy na ratunek.
Aria: A skąd się tu wzięliście?
Elf: Dawniej włóczyliśmy się z kumplami bez celu. Teraz, tak jak wy, chodzimy na patrole.
Suita: Dzięki za uratowanie życia amstafom.
Elf: Jak to amstafom? Sądzicie, że wy we dwie przeciwko dwóm amstafom miałyście jakieś szanse?
Suita: To żadne amstafy. To jakieś gnojki. Bezstresowo wychowywana młodzież!

Elf: A gdybyśmy nie przybyli?
Suita: To oni by zginęli.
Elf: Miałyście jakiś plan walki?
Aria: Tak. Amstafy łapią za gałąź. My atakujemy wrażliwe części ciała. Gdy zaczynają wyć z bólu – łapiemy za gardło i nie puszczamy!
Elf: Znakomita taktyka. Kto ją wymyślił?
Suita: Ja.
Aria: Już raz jednego z tych dzieciaków pogoniłyśmy.
Elf: Co z nimi robimy?
Suita: Nic. Pies, który zaatakował człowieka zasłużył na śmierć.
Elf: To kto ich zagryzie?
Suita: Zbierają się ludzie wezwani przez dziewczynkę. Zabiorą i uśpią amstafy.
Aria: A mnie jest ich szkoda. Umierają tak młodo i niepotrzebnie. Gdyby matka przekazała im odpowiednie wzorce – żyliby.
Suita: A może to nie matka, tylko nieodpowiedzialny właściciel?
Elf: Nie czas żałować psów, gdy giną ludzie.
Aria: Akurat. Psów zawsze szkoda.
Suita: Rozchodzimy się do domów.

Facet 1: Idziemy na flaszkę?
Facet 2: Nie mogę.
Facet 1: A co będziesz robił?
Facet 2: Idę z psem na spacer.
Facet 1: Od kiedy masz psa?
Facet 2: Pamiętasz sunię, którą odwieźliśmy do weterynarza?
Facet 1: Tę co z chorymi łapami tańczyła mazura?
Facet 2: Tak. Weterynarz namówił mnie, żebym zabrał ją na cztery dni do siebie, ona się wyleczy, a on w tym czasie znajdzie dla niej jakiś dom.
Facet 1: No i znalazł?
Facet 2: Tak. Sunia się wyleczyła. I tak się wszystkim wkradła do serca, że została ze mną i z moją rodziną.
Facet 1: A nie możesz zabrać jej ze sobą na kielicha?
Facet 2: Nie. Nie znosi alkoholu.
Facet 1: To rzucasz picie?
Facet 2: Tak! Lepiej dla zdrowia, psa i kieszeni.
Facet 1: Jest tego warta?
Facet 2: A znasz jakiegoś innego psa, który umie tańczyć mazura ze sparaliżowanymi łapami?
Facet 1: Chyba masz rację. Idę sobie. Przerasta mnie to wszystko. Muszę zalać robaka!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *