Aria: Suita, nad czym tak dumasz?
Suita: Myślę o tym, o czym przedwczoraj pisałyśmy, czyli o klonowaniu.
Aria: Do jakich konkluzji doszłaś?
Suita: Że klonowanie to najcześciej jedno wielkie oszustwo.
Aria: Hmm. A od kiedy to jesteś ekspertką w klonowaniu?
Suita: Od godziny. Podsłuchałam rozmowę Pana z Panią.
Aria: No, no. Szczekaj.
Suita: Szczekajmy o ludziach – będzie łatwiejsze do zrozumienia, ale u zwierząt jest identycznie.
Aria: OK.
Suita: Człowiek może mieć trzy matki.
Aria: He, he, ale mnie rozśmieszyłaś. Uważasz mnie za idiotkę?
Suita: Wcale nie. Pierwsza matka to matka dostarczająca chromosomy, druga matka to matka dostarczająca materiał genetyczny zawarty w mitochondriach. Trzecia to matka – rodzicielka. Ojciec zawsze jest jeden.
Aria: Teraz mnie przekonałaś, że to nie żart. W naturze jest to ta sama matka.
Suita: Tak. Gdy ktoś klonuje oryginał pobiera jego komórkę somatyczną, czyli komórkę nie-rozrodczą, z ciała. Z tej komórki pobiera jadro komórkowe zawierające materiał genetyczny i umieszcza je w jakiejś ludzkiej komórce jajowej w miejsce jądra usuniętego z tej komórki rozrodczej. Potem pobudza się rozwój komórki jajowej.
Aria: A! Czyli klon ma materiał mitochondrialny pochodzący z komorki jajowej, a nie z komórki oryginału. A zatem klon nie jest identyczny z oryginałem.
Suita: Właśnie. Komorkę umieszcza się w macicy surogatki, która urodzi klon.
Aria: Czyli matka – rodzicielka klonu też jest inna?
Suita: Tak. W świetle ludzkiego prawodawstwa, jedyną matką jest matka rodzicielka.
Aria: Czyli gdyby mnie sklonowano to miałabym siostrę, która ma tego samego ojca, tę samą matkę chromosomalną, inną matke mitochondrialną i inną matkę rodzicielkę. I w świetle prawa nie byłybyśmy nawet siostrami nie mówiąc o byciu bliźniaczkami. A jak zrobić identyczny klon?
Suita: Gdyby użyto komórki jajowej twojej matki, a potem ona stała się surogatką – to byłybyście identyczne. Ale i tak nie do końca.
Aria: Jasne. Miałybyśmy inną historię, a ponadto w procesie rozwoju komórki jajowej też mogą zachodzić mutacje. Żródłowa komórka somatyczna też może być zmutowana. No i inne środowisko rozwojowe. Nie podoba mi się ta cała historia z klonowaniem.
Suita: Tych problemów jest więcej – na przykład problem duszy – czy klon ma duszę? kiedy dusza się pojawia? Co z alimentami płaconymi na klon przez ojca lub matkę, którzy nie wyrażali zgody na klonowanie, a którego ktoś złośliwie wykonał? Co z masowym mordowaniem nieudanych zygot czy źle rozwijających się klonów?
Aria: Hm. Normalnych bliźniaków byłoby kilka, a sztucznych może być 101 lub więcej. W wojsku byłoby łatwiej ich szkolić. To już było w Wojnach Gwiezdnych.
Suita: Klony mają ten sam wygląd – byłby problem z wykrywaniem przestępstw. Można spodziewać sie, że podobnie jak u bliźniaków jednojajowych, linie papilarne nie będą jednakowe. Dochodzi też problem skracania się telomerów przy kolejnych podziałach komórkowych – prawdopodobnie to jest przyczyną gorszej kondycji klonów.
Aria: To mnie przeraża.
Suita: Mnie trochę też to przerasta, zwłaszcza, że mam braki w wiedzy genetycznej. Właśnie ją uzupełniam. Jak sądzisz, gdyby twój dokładny klon miał potomswo, to ile to potomstwo miałoby matek i jakich matek, jeśli tych klonów jest więcej? Czy ty też byłabyś matką? Co z twoimi prawami rodzicielskimi? A gdybyś te szczeniaki porwała, to czy byłaby możliwość udowodnienia, że to nie twoje szczeniaki?
Aria: Przestań już! Nie chcę tego słuchać! Mam dość słuchania o klonach!
Suita: Masz rację. Chodźmy się przewietrzyć! Na szczęście, na razie nikt ludzi nie klonuje.
Aria: Jesteś pewna? Skąd wiesz co dzieje się w zaciszach laboratoriów?
Suita: Nawet nie szczekaj. To jest przerażające. Kończę z genetyką. To nie na psi umysł.
Aria: A gdyby tak zatrudnić 100 jednakowych mądrych psich umysłów – takich jak twój?
Suita: Wrrr!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.