SUITA: Widziałaś w telewizji reklamę piwa bezalkoholowego z rabarbarem i truskawką?

ARIA: Widziałam, ale zaraz zakryłam oczy ze wstydu.
SUITA: To nie ty powinnaś się wstydzić. Więc już wiesz, o co chodzi?
ARIA: Jasne, nawet terier wie, jak wygląda rabarbar, ale twórcy reklamy najwyraźniej nie wiedzą. Pokazują nieświadomym odbiorcom pęczek botwiny i każą im uwierzyć, że to rabarbar!
SUITA: Ciekawe, jak by smakowało piwo z botwiną?
ARIA: Pfuj, pewnie jak szprotka z bitą śmietaną.
SUITA: Tak wygląda prawdziwy rabarbar z naszego ogródka:

ARIA: Prawda, że nie podobny do botwiny prezentowanej w reklamie? Z tej wpadki reklamodawcy śmieje się pewnie niejeden działkowiec.
SUITA: My też. Szkoda, że wielu ludzi uwierzy w ten buraczany rabarbar, bo nigdy nie widzieli prawdziwego.

ARIA: Dziwne, że do tej pory nikt nie zauważył pomyłki.
SUITA: Dziwne, że ktoś zajmujący się reklamą wykazuje taki brak profesjonalizmu. Jeśli się coś pokazuje innym, trzeba to osobiście poznać, lub chociaż sprawdzić w internecie, a nie wmawiać ludziom, że burak to rabarbar.
ARIA: Teraz to już nie uwierzę w żadną reklamę. Z naszego- prawdziwego rabarbaru Pani ugotuje pyszny kompot. Może nawet z truskawkami.

SUITA: To o niebo lepsze niż bezalkoholowe piwo z burakiem.
ARIA: Tak wygląda liść rabarbaru:

SUITA: Nie ma czerwonych żyłek jak burak i prezentuje całkiem inny kształt.
ARIA: No właśnie! Ale może reklamodawca, celowo chciał nas wpędzić w buraki?

SUITA: Mówi się : wpędzić w maliny.
ARIA: Wiem, tylko chcę lepiej zobrazować sytuację. Ale jeśli przypadkiem trafi na nasz post może sobie skopiować zdjęcia rabarbaru, żeby zapamiętać jak ta roślina naprawdę wygląda.
SUITA: I żeby już nikogo nie wpędzał w buraki.

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *