Aria: Przyjechał Pan.
Suita: Z Panią, Panem i spodziewanym Gościem – pojechaliśmy samochodem na spacer wzdłuż autostrady.
Aria: Gdzie indziej wszędzie stoi woda.
Suita: Tutaj też była. W pewnym momencie Pan znalazł się z drugiej strony długaśnego rowu wypełnionego wodą i zawołał mnie.

Aria; A ty posłusznie rzuciłaś się w wodę i wykapałaś się w wodzie pełnej glonów, nawozów i nie wiadomo jakich świństw jeszcze.
Suita: Było kapitalnie.

Aria; Tak kapitalnie, że następnym razem nie chciałaś już pływać przez rów.
Suita: No dobra. Było średnio. Nowe doświadczenie.

Aria: Ludzie spacerowali i rozmawiali.
Suita: My biegałyśmy, węszyłyśmy, pływałyśmy.

Aria: Ja tylko zanurzyłam się w wodzie, ale nie chciałam w tym pływać. Może następnym razem.

Suita: Po powrocie od razu zostałyśmy wykapane w baseniku.
Aria: To zmyło cały syf z naszej sierści.
Suita: Niestety Pan nie zrobił najciekawszego zdjęcia jak płynęłam przez rów. Podobno nacisnął guzik wyłącznika zamiast guzik migawki. Gdy włączył aparat – ja już byłam na drugiej stronie.

Aria: A to zdjęcia z naszej wycieczki, które zrobił Pan. Szczekają same za siebie – więc są bez podpisów.














Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.